Grudzień 10 2018 10:00:24   
Przetłumacz stronę

Nawigacja
Panele
Artykuły Pliki
 
Transfery
Brak newsów w tej kategorii
Test polskich znaków diakrytycznych: ĄąĘ꯿ŹźĆćÓ󣳌ś
Andrzej Cichowicz Świadectwo
Witam Cię.

Pragnę opowiedzieć ci o tym jak Pan Bóg znalazł mnie i zbawił. Historia moja jest jedną z wielu, ale też jedyna w swoim rodzaju i niepowtarzalna, jak każda z dotychczasowych.
Bóg w swojej miłości stworzył mnie i cały czas był tuż przy mnie, ja jednak bardzo długo nie zdawałem sobie z tego sprawy. Moje lata dziecięce przeminęły bez większego pojęcia o tym, co to znaczy dom i rodzina. W dorosłe życie wszedłem pod każdym względem nieprzygotowany, nie zdający sobie sprawy praktycznie z niczego. Jednak z moich obserwacji życia, które toczyło się wokół mnie powoli zacząłem rozumieć jakich doświadczeń i wartości zostałem pozbawiony.
Gdy na świecie pojawiły się moje dzieci (dwóch synów) pragnąłem dać im to, czego ja sam nigdy nie miałem. Czułem żal i gorycz nie przypuszczając, że tuż za drzwiami czeka na mnie tak wielka radość i szczęście. Zanim jednak do tego doszło musiałem przejść jeszcze przez kilka doświadczeń.
Na początku lat 80-tych, po moim powrocie z wojska, zaczął odwiedzać mnie kolega z pracy. Wówczas nie były miłe dla mnie jego wizyty, gdyż jedynym jego zainteresowaniem stał się Bóg. Nie miałem nic przeciw Bogu, ale uważałem, że dobrym dla Niego miejscem jest budynek kościelny, a do Piotra (takie jest imię tego kolegi a dzisiaj brata w Chrystusie) Bóg już zupełnie nie pasował. Zapamiętałem Piotra z czasów przed wojskiem jako człowieka delikatnie mówiąc - rozrywkowego i dość szorstkiego w obyciu. Nie, on do Pana Boga nie pasował zupełnie.
Czas mijał, kolejne wizyty Piotra również. W sercu powoli zaczęło rodzić się zainteresowanie Bogiem i Biblią. Piotra zacząłem poznawać na nowo, jako zupełnie innego człowieka - on robił to, o czym mówił a jego wiara wydawała się być szczerą. Moją pierwszą w życiu modlitwą skierowaną prosto w niebo, do Boga była prośba o zabranie nałogu palenia. Była to modlitwa wysłuchana natychmiast! Doświadczenie błyskawicznej odpowiedzi było oszałamiające, ponad naturalne a skutki trwałe, aż do dnia dzisiejszego. Doświadczenie to było dla mnie czymś wymiernym, namacalnym i otworzyło mnie jeszcze bardziej na Boga. Wrażenie robiła na mnie również wielka i szczera troska Piotra o innych ludzi. Byłem świadkiem jego permanentnego poświęcenia się dla ratowania zgubionych ludzi i troski o ich bieżące potrzeby (nader często był wykorzystywany, jednakże niewiele się tym przejmował i dalej robił swoje).
Pewnego razu zachęcił mnie do modlitwy o to, abym prosił Boga, by pokazał mi jak ja wyglądam w Jego oczach oraz o to, aby pokazał mi Siebie takim, jakim On jest, a nie jakim ja Go widzę. Uczyniłem to, i również na tę modlitwę otrzymałem odpowiedź, a raczej dwie odpowiedzi, tylko znacznie później.
W tym czasie znałem już Biblię w ogólnym zarysie i byłem przeświadczony o tym, że jest Ona Słowem Bożym i jest Święta.
Po około roku moje kontakty z Piotrem i kilkoma jeszcze wierzącymi osobami zanikły, moje gorące zainteresowanie Biblią stygło z każdym dniem, a każdy następny dzień stawał się coraz bardziej ponury.
W związku ze zmianą pracy i miejsca zamieszkania otoczyli mnie i moją rodzinę nowi ludzie. Zaczął pojawiać się alkohol i coraz luźniejsze życie. Męczyło mnie to i powodowało wyrzuty sumienia, jednak wciągało coraz głębiej i głębiej. Próbowałem z tym walczyć, zmieniać towarzystwo, ale każda zmiana była jednak furtką do czegoś jeszcze gorszego.
Pamiętałem co mówiła Biblia: nie czyń tego, a ja to czyniłem, mówiła: co czynić, a ja tego nie czyniłem. Dość długo trwała we mnie ta walka. Pewnego wieczoru wyjąłem z regału Biblię i otworzyłem przypadkowo na liście do Hebrajczyków rozdz. 6
wiersze od 4 do 6. Napisane jest tam, że nie ma nadziei dla tych, którzy poznali Jezusa a później Go odrzucili. Nie znałem wcześniej prawdziwego przesłania tego listu i odebrałem to tak jak przeczytałem. Zobaczyłem siebie właśnie takim odstępcą, który jest odrzucony na wieki. Byłem wówczas przekonany, że dożyję do końca swoich dni, po których pójdę prosto do piekła. Zawołałem wówczas do Boga: Panie! dla mnie jest już za późno, ale pozwól mi do końca moich dni żyć tak, abym innym mógł mówić o Twoim zbawieniu, aby i oni nie trafili tam, gdzie ja. Zacząłem tak żyć.
Ludzie wokół nawracali się i cieszyli zbawieniem. Ja dalej żyłem w smutku. Jeszcze nie wiedziałem, że Bóg odpowiada na pierwszą część mojej modlitwy - pokazuje mi jakim jestem naprawdę, jak wyglądam w Jego świętych oczach. Po dość długim okresie życia w smutku, czytając swą Biblią otworzyłem pierwszy list św. Jana rozdz 2 wiersze od 1 do 2. Wielokrotnie czytywałem ten urywek Pisma, jednakże wówczas czytałem ten tekst, jakbym czytał go po raz pierwszy; cytuję - "Dzieci moje to wam piszę, abyście nie grzeszyli. A jeśliby kto zgrzeszył, mamy Orędownika u Ojca, Jezusa Chrystusa, który jest sprawiedliwy. On ci jest ubłaganiem za grzechy nasze, a nie tylko za nasze, lecz i za grzechy całego świata".
Serce zabiło mi gwałtownie, bo o czym apostoł tutaj napisał?, O tym, że dzieci Boże grzeszą?! Niemożliwe?! Zacząłem analizować wszystkie listy Jana. Do kogo on je kieruje? Wniosek był jeden, listy zostały napisane do tych, którzy wierzą w imię Syna Bożego. Ja wierzę, więc jest to napisane również i do mnie!
Nie chcąc pomniejszyć mojego osobistego zła zapytałem sam siebie - czym są moje winy wobec win całego świata? Wówczas zrozumiałem, że Pan Jezus oddał życie za takiego grzesznika jakim jestem ja.
Tamtego dnia doświadczyłem drugiej części Bożej odpowiedzi na moją dawną modlitwę. Zobaczyłem Go takim, jakim On jest i moje zrozumienie Boga stało się całkiem inne. Bóg jest miłością i tak bardzo kocha każdego człowieka, że swojego Syna posłał na śmierć aby ratować ciebie i mnie. Moja i twoja wartość w oczach Bożych jest bardzo wielka - jest nią Jezus. Bóg sam mi powiedział o tym, że jestem zbawiony, i że nie muszę się już lękać, bo On jest ze mną aż do końca moich dni tutaj, na ziemi i przez całą wieczność.
Minęło już wiele lat od tych chwil, różne doświadczenia mnie dotykały, często się potykałem i potykam, wiele mi nie dostaje. Ale dziś ze wszystkim przychodzę do Jezusa - On mnie prowadzi, zawsze podnosi gdy upadam i wiem, że poprowadzi mnie aż po wieczność, która jest dla mnie jasna i pewna. Wiem komu zawierzyłem. Czy ty wiesz, gdzie i z kim spędzisz wieczność?

Andrzej


P.S. Dzisiaj dziękuję Bogu za Piotra, którego posłał do mnie z Dobrą Nowiną. Pragnę również dziękować i za ciebie. Pan Bóg bardzo cię kocha! Zawsze bądź tego pewien.
Przejrzyj :
MusicBox3 Logowanie
 
Posłuchaj:
Play
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Losowe fotografie
Ostatnie konsultacje
Reklama
Głos Prześladowanych Chrześcijan

Strona Oficjalna Janusza Bigdy

Strona Główna Kościoła Zielonoświątkowego w Polsce

Kościół Zielonoświątkowy Zbór "FILADELFIA" w Bielsku-Białej

Kościół Zielonoświątkowy w Polsce OKRĘG POŁUDNIOWY

Ewangelia.com

Radio Chrześcijanin

Miesięcznik Kościoła Zielonoświątkowego w Polsce

Statystyki reklamowe

free counters
© 2001 by K.Z.Police modified 10.15.2009  WebDesign by Wiesł@w Bystrzycki

Powered by PHP-Fusion copyright © 2002 - 2018 by Nick Jones.
Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3.
Aero7Theme modified by wieslawb1960
Wygenerowano w sekund: 0.05 10,920,705 wizyta